Moja córcia nie lubi. Nie lubi tego, siamtego oraz jazdy samochodem. Fotelik uważa za mini więzienie i za wszelką cenę próbuje z niego wyjść, a jak się nie udaje to głośno woła o pomoc. Ja tego nie wytrzymuję i postanowiłąm, że na trasę dalszą niż 60 km (tyle trwa drzemka) nie pojadę. Nie pojadę i koniec, dlatego reszta rodziny musiała zaakceptować to, że będziemy jeździć pociągiem. Moja mama uważa, że PKP to siedlisko brudu, syfu i chorób zakaźnych. Ja uważam, że jest całkiem okej. W przedziałach jest w miarę czysto, Panowie konduktorzy mówią cicho, jak widzą, że Dzidziusia śpi, opóźnienia są w granicach tolerancji i można spotkać ciekawych ludzi. Wprawdzie zdarzyło mi się to dopiero raz, ale był to bardzo miły raz:)
A do tego bilety można kupić w... INTERNECIE!!!
Należy jedynie przestrzegać pewnych zasad:
- nie kupujemy dwóch biletów na różne zniżki, bo to zbyt skomplikowane.
- dla niemowlęcia, które za bilet płaci złotych zero, też biletów on-line nie kupujemy.
- aby mieć miejscówki obok siebie należy najpierw kupić jeden bilet, a później miejscówkę dopasować (to wiem z opowieści współpasażera)
Poza tym udugodnienie działa.
Dlaczego to tak jest? Dlaczego jak jakiś zespół informatyków przygotowywał system zakupu biletów on-line to nie przewidział tak oczywistych rzeczy?
Czytałam również, a nawet raz w przelocie widziałam, o wagonach przeznaczonych tylko dla dzieci. Super sprawa! Bardzo bym chciała je wypróbować. Mam nadzieję, że może kiedyś zaczną jeździć na trasie Jagódka-babcia, popularnie nazywanej Kraków-Warszawa. Wtedy tam wsiądę, będę jechać i podziwiać.
Jagódka lubi jeździć pociągiem, ja też. Jest w tym coś...poetycznego. Oglądamy sobie widoki za oknem, szukamy sarenek i śpiewamy piosenkę o niebieskim wagonie. Najpiękniejszą piosenkę o podróży i przemijaniu:
A do tego bilety można kupić w... INTERNECIE!!!
Należy jedynie przestrzegać pewnych zasad:
- nie kupujemy dwóch biletów na różne zniżki, bo to zbyt skomplikowane.
- dla niemowlęcia, które za bilet płaci złotych zero, też biletów on-line nie kupujemy.
- aby mieć miejscówki obok siebie należy najpierw kupić jeden bilet, a później miejscówkę dopasować (to wiem z opowieści współpasażera)
Poza tym udugodnienie działa.
Dlaczego to tak jest? Dlaczego jak jakiś zespół informatyków przygotowywał system zakupu biletów on-line to nie przewidział tak oczywistych rzeczy?
Czytałam również, a nawet raz w przelocie widziałam, o wagonach przeznaczonych tylko dla dzieci. Super sprawa! Bardzo bym chciała je wypróbować. Mam nadzieję, że może kiedyś zaczną jeździć na trasie Jagódka-babcia, popularnie nazywanej Kraków-Warszawa. Wtedy tam wsiądę, będę jechać i podziwiać.
Jagódka lubi jeździć pociągiem, ja też. Jest w tym coś...poetycznego. Oglądamy sobie widoki za oknem, szukamy sarenek i śpiewamy piosenkę o niebieskim wagonie. Najpiękniejszą piosenkę o podróży i przemijaniu:
Ja się niemal wychowałam w pociągach i bardzo je sobie cenię do tej pory. Na pewno gdyby nie ciągłe opóźnienia i utrudnienia na PKP wciąż byłby to mój podstawowy środek transportu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
gabi-mum.blogspot.com
Pamiętam nasz pierwszy raz z młodym. Był już chodzący, a taka frajda jakby co najmniej był maszynistą.. Do dziś to pamięta... Też uważam że to świetny pomysł jeśli dziecko nie lubi podróżować w aucie... Udręka dla niej i rodziców...
OdpowiedzUsuńUwielbiam pociągi, ale mój synek jeszcze nie jechał. Chyba przy najbliższej okazji pomyśle o zostawieniu auta i wybraniu się na weekend PKP ;-)
OdpowiedzUsuńWitam :) Z góry przepraszam za taką moją małą prywatę, ale jest to ważne dla mojej córci :) Chciałam zaprosić do zapoznania się z organizowaną przez nas akcją : ADOPTUJ MISIA :)
OdpowiedzUsuńWszystkie szczegóły akcji znajdziecie na stronie :
http://superdzieciaczki.blogspot.com/p/adoptuj-misia.html
Z góry dziękuję za ewentualne zainteresowanie :)
Tak dawno Cię już tu nie było! Wszystko w porządku?
OdpowiedzUsuńPolecam Fundację: dzieciom zdążyć z pomocą - warto oddać na nich 1%!
OdpowiedzUsuńPoważnie? Moja siostrzenica mogłaby być cały czas w aucie! Uwielbia poprostu siedzieć/spać w foteliku :). No a moja sis może ze spokojem sprzedawać ubezpieczenia liberty direct - dosłownie w samochodzie.
OdpowiedzUsuńz żoną mamy identyczny problem. Podróż nie może odbyć się bez odpowiedniej zabawki, która zajmie naszą pociechę na najbliższe kilka godzin ;)
OdpowiedzUsuń